wtorek, 3 czerwca 2014

~Rozdział 7~


Po odczytaniu wiadomości od mamy zaraz do niej zadzwoniłam, ale nie odbierała, tata i Mia też nie.
-A jak to coś poważnego?-Pomyślałam
W czasie gdy jadłam kolacje zadzwonił do mnie Diego nie miałam humoru teraz z nim gadać więc go odrzuciłam.Rano wstałam i ubrałam TO . Dziś rano byłam umówiona tylko z Diego.Ku mojemu zdziwieniu gdy doszłam na miejsce naszych spotkań go tam nie było. Zadzwoniłam do niego ale nie odbierał.
Poczekałam 15 minut po czym sama poszłam do szkoły.Gdy spotkałam go na korytarzu zapytałam:
-Dlaczego rano na mnie nie czekałeś ?
-To nie ja szlajam się z jakimś innym chłopakiem po lekcjach , a później nie odbieram telefonu.-Powiedział ze złością
-Ale Diego ja Ci to wytłumaczę...
Popatrzył tylko na mnie po czym odwrócił się na pięcie i poszedł sobie.
Na lekcjach było nudno.
Gdy zadzwonił dzwonek na koniec lekcji:
-Diego zaczekaj musimy pogadać !
-Słucham.
-No bo to tylko mój znajomy poznałam go na imprezie-Tłumaczyłam się
-Aha od kiedy z kolega całuję cię w policzek , a ty jeździsz do niego przytulona na motorze?-Zapytał zdenerwowany
-To naprawdę tylko mój kolega...- Skończyły mi się wymówki
-Pogadamy później-Powiedział po czym wyszedł
-Musiałam wracać sama do domu.
Po powrocie do domu zadzwoniłam do mamy od , której dowiedziałam się , że wrócą do domu dopiero w niedzielę , a ja powiedziałam jej , że jestem chora i czy mogę do piątku nie chodzić do szkoły.Odpowiedziała, że spoko.
W piątek po po południu poszłam do parku.Ubrałam To.Było już ciepło więc mogłam iść ubrana w shorty. Szłam obok placu zabaw gdzie zobaczyłam zgadnijcie kogo...Diego całował się z jakąś laską podeszłam do niego i zapytałam:
-Ahaa.. Ja cię zdradzam tak ?
-No wiesz już nie jesteśmy razem Pa....-Odpowiedział po czym razem poszli gdzieś.
Rozpłakałam się po czym pobiegłam do domu.
Po godzinie zadzwonił do mnie Mario
-Przyjdziesz dzisiaj do mnie na kolacje?
-Hmmmm...-Przecież już się nie spotykam z Diego i mogę iść
-Jasne...
-Bądź o 19:00
-Ok Papa
Ubierałam się  i malowałam wyglądałam tak To po czym poszłam na przystanek autobusowy.

Czytasz = komentujesz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz