Gdy dojechałam autobusem pod mieszkanie Mariego trochę się zestresowałam.
-Może nie powinnam się zgadzać, ale w końcu nie ucieknę teraz- Pomyślałam
-Może nie powinnam się zgadzać, ale w końcu nie ucieknę teraz- Pomyślałam
Gdy byłam przy jego drzwiach zadzwoniłam, ale nie otwierał zrobiłam tak jeszcze z 5 razy i już miałam wracać do domu kiedy dostałam esemesa.
Wyjdź na dach budynku.
Wyjdź na dach budynku.
Mario
Udałam się więc tam.
-Cześć - Usłyszałam
-Cześ ...O woooow... - Byliśmy na dachu tego pięknego wieżowca było widać stąd całe miasto, a Mario zadbał nawet o najmniejszy szczegół pięknie nakryty stół, a na nim pyszna kolacja dookoła lampiony i mnóstwo kwiatów.
-Ale się postarałeś -Pochwaliłam go
-Dziękuje
Zasiedliśmy do zjedzenia kolacji zrobił pyszny makaron z owocami morza, a do tego białe wino.Gdy zjedliśmy poszliśmy usiąść na ławce która stała obok.
-A więc co tam u ciebie słychać- Zapytał mnie i uśmiechnął się prześlicznie
-Okropnie.. Chłopak ze mną dzisiaj zerwał...Ale ty mi już poprawiłeś humor. Dziękuje
-Jeju mam nadzieję , że nie prze zemnie ?
-Nie...-Musiałam skłamać bo jeszcze zrobiło by mu się przykro
Wstaliśmy i poszliśmy do barierki, żeby lepiej widzieć miasto. Po czym zbliżyliśmy się do siebie i głęboko patrzeliśmy sobie w oczy i stało się to.
- Słuchaj strasznie cię kocham i chcę z tobą być tak na prawdę.Zgadzasz się?
-Ja..ja..Nie wiem.. No ok... -Strasznie się ucieszyłam bo chyba podczas tego pocałunku coś do niego poczułam.
-Chodź idziemy do mojego mieszkania.
-W zasadzie to czy mógłbyś mnie odwieść do domu?
-No ok.
Jechaliśmy przez miasto na motorze było tak pięknie i romantycznie.Gdy dojechaliśmy pod mój dom znowu mnie pocałował i poszłam do domu.Po chwili zadzwoniła do mnie mama.
-Przyjedź jutro pociągiem do szpitala musimy ci coś ważnego z ojcem przekazać, a poza tym musisz wspierać Mię.Spakuj ubrań na kilka dni.
-Okej.
Rano musiałam wstać o 6:00, żeby zdążyć na autobus.Ubrałam To po czym spakowałam się i pobiegłam na dworzec kolejowy.W pociągu było nudno większość trasy przespałam.Gdy dotarłam na miejsce pobiegłam do szpitala, a gdy w końcu spotkałam rodziców zapytałam:
-O co chodzi? Co z Mią?
Czytasz = komentujesz
Udałam się więc tam.
-Cześć - Usłyszałam
-Cześ ...O woooow... - Byliśmy na dachu tego pięknego wieżowca było widać stąd całe miasto, a Mario zadbał nawet o najmniejszy szczegół pięknie nakryty stół, a na nim pyszna kolacja dookoła lampiony i mnóstwo kwiatów.
-Ale się postarałeś -Pochwaliłam go
-Dziękuje
Zasiedliśmy do zjedzenia kolacji zrobił pyszny makaron z owocami morza, a do tego białe wino.Gdy zjedliśmy poszliśmy usiąść na ławce która stała obok.
-A więc co tam u ciebie słychać- Zapytał mnie i uśmiechnął się prześlicznie
-Okropnie.. Chłopak ze mną dzisiaj zerwał...Ale ty mi już poprawiłeś humor. Dziękuje
-Jeju mam nadzieję , że nie prze zemnie ?
-Nie...-Musiałam skłamać bo jeszcze zrobiło by mu się przykro
Wstaliśmy i poszliśmy do barierki, żeby lepiej widzieć miasto. Po czym zbliżyliśmy się do siebie i głęboko patrzeliśmy sobie w oczy i stało się to.
- Słuchaj strasznie cię kocham i chcę z tobą być tak na prawdę.Zgadzasz się?
-Ja..ja..Nie wiem.. No ok... -Strasznie się ucieszyłam bo chyba podczas tego pocałunku coś do niego poczułam.
-Chodź idziemy do mojego mieszkania.
-W zasadzie to czy mógłbyś mnie odwieść do domu?
-No ok.
Jechaliśmy przez miasto na motorze było tak pięknie i romantycznie.Gdy dojechaliśmy pod mój dom znowu mnie pocałował i poszłam do domu.Po chwili zadzwoniła do mnie mama.
-Przyjedź jutro pociągiem do szpitala musimy ci coś ważnego z ojcem przekazać, a poza tym musisz wspierać Mię.Spakuj ubrań na kilka dni.
-Okej.
Rano musiałam wstać o 6:00, żeby zdążyć na autobus.Ubrałam To po czym spakowałam się i pobiegłam na dworzec kolejowy.W pociągu było nudno większość trasy przespałam.Gdy dotarłam na miejsce pobiegłam do szpitala, a gdy w końcu spotkałam rodziców zapytałam:
-O co chodzi? Co z Mią?
Czytasz = komentujesz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz